fbpx instagram

Kontakt z Frankiem

Kiedy Franek się urodził, mama Franka była jeszcze na tyle zła na mnie że zabroniła widzieć się z synem. Oczywiście każdy normalny człowiek, albo chociażby posiadający minimum jakichkolwiek dobrych intencji, wie że nawet mówiąc o próbie zablokowania widzenia z dzieckiem wyrządza każdemu ojcu ogromną krzywdę. Oprócz możliwości widzenia z dzieckiem pierwsze dwa miesiące były okresem, w którym zablokowała moje wiadomości, nie odbierała ode mnie telefonów pozbawiając mnie możliwości dowiedzenia się nawet tego, jak mój syn się czuje.

Trzeba jednak być do szpiku złym człowiekiem żeby wyrządzać krzywdę dziecku, a przecież dobry kontakt ojca z dzieckiem to budowanie relacji, której podtrzymywanie leży przede wszystkim w interesie dziecka. Trzeba być naprawdę bezdusznym gnojem żeby patrzeć na małe dziecko i powiedzieć: „wyrządzę jemu krzywdę i zabronię kontaktów z ojcem”. Nie rozumiem jak jakakolwiek kobieta mając jakiekolwiek serce mogłaby tak zrobić.

Sylwia uważała zresztą przeważnie że Magda ograniczała kontakt ze Stasiem, chociaż ja tego tak nie widziałem. Oczywiście, Magda doskonale wiedziała że dziecko nie jest przyzwyczajone do obecności ojca, ale nigdy nie sięgała tak daleko w przyszłość żeby widzieć że to sytuacja krzywdząca dziecko, która zresztą sama sprowokowała wyprowadzając się z domu. Ostatecznie dopiero kiedy Stasiek miał pięć lat potrafiła odmówić widzenia z dzieckiem, kiedy krzywda Stasia była tak ogromna że panicznie bał się wyjazdów do ojca, a następnie powrotów do domu matki.

Ani Sylwia jednak ani Magda pewnie nawet nie wierzyła, kiedy mówiłem jej na jak ogromny stres naraża Stasia w przyszłości, kiedy ten najpierw będzie go przeżywał z powodu obecności ojca tylko po to aby w przyszłości na pewno przeżywać brak ojca. Dopiero w kolejnych latach po wyprowadzce pokazały jak bardzo się myliły, i chyba było to widoczne dla Sylwii bardziej niż dla Magdy.

Trudno zresztą aby spodziewać się że mózg kobiety zaakceptuje to jak bardzo krzywdzi swoje dziecko. Takie myśli się wypiera, dlatego każda kobieta, a pewnie i mężczyzna powinien mieć taką wyobraźnię, a przynajmniej jakieś lekcje, aby wiedzieć że zabranie dziecka z domu zmienia przyszłe szczęście dziecka. Taka decyzja zmienia dziecko, jak i zachowanie tak ojca jak i matki względem tego dziecka.

Analogicznie, trudno spodziewać się że mózg mężczyzny zaakceptuje dziecko którego ojciec naprawdę nie widział. Zanim urodził się Stasiek nie potrafiłem przyznać że istnieje ani przed sobą ani przed innymi. Zrozumiałem że naprawdę istnieje dopiero w ciągu pierwszych tygodni widując go często. Franka nie widywałem po narodzinach i nie istniał w mojej głowie nawet miesiące po urodzeniu.

Kiedy Franek miał 3 miesiące, i dowiedziała się że matka zabroniła adw. Dagmara Jurkiewicz aż podskoczyła w siedzeniu. Jako matka, Panu mówię, natychmiast musimy pisać wniosek o zabezpieczenie kontaktów, bo to niewyobrażalna krzywda dla dziecka, że matka zabroniła kontaktów. Sąd wie że te pierwsze miesiące są kluczowe miesiące kiedy relacja ojca z dzieckiem buduje się na całe lata, albo dziecko będzie się Pana bało, uciekało i płakało zawsze jak będzie Pana widziało.

Jak Sylwia próbowała okłamać wszystkich w kwestii dobrowolnych kontaktów z dzieckiem

Zanim Sylwia poszła po rozum do głowy twierdziła od 8 stycznia 2018 że nie pozwoli na kontakt ojca z dzieckiem, a przynajmniej opóźni go możliwie jak najdłużej. Odmawiała kontaktów ojca z dzieckiem żeby przed innymi stworzyć pozory dziecka, którym nie interesuje się ojciec. Tymczasem to Sylwia sama z jednej strony zabraniała kontaktów mówiąc że poczeka na wyrok sądu. Konkretnie Sylwia w aplikacji Whatsapp 8 stycznia poinformowała mnie iż kategorycznie odmawia mi widzenia z dzieckiem pisząc iż „widzenie z dzieckiem będzie ustalone w sądzie żebyś nie robił problemów”:

… a z drugiej strony przez te wszystkie miesiące udawała przed wszystkimi znajomymi i rodziną że nie wie co czyni i jednocześnie żaliła się na to że ojciec nie odwiedza dziecka, kompletnie pomijając fakt że jednostronnie zabroniła kontaktu dziecka z ojcem. Co więcej, z wiadomości poniżej wynika że również w kolejnych miesiącach odgrażała się że będzie blokować dziecku kontakt z ojcem, a ponadto znęcać się nad dzieckiem nadużywając władzy rodzicielskiej nad nim i odmawiając praw do informacji o stanie zdrowia dziecka:


Sylwia nie rozumie jak jej się tłumaczy sensownie, ponieważ kieruje nią złość na ojca i chęć zemsty na dziecku. Nawet informowana o tym jakie ma obowiązki zapewnienia opieki nad dzieckiem poprzez obowiązek informowania ojca o stanie zdrowia dziecka, odmawiała udzielania takich informacji oraz utrzymywania jakichkolwiek kontaktów:


Matka również blokowała kontakt chociażby w zakresie przesyłania zdjęć syna, o które wielokrotnie prosiłem, ale nigdy nie otrzymałem od niej żadnego zdjęcia dziecka, a nawet żadnej odpowiedzi czy chociażby zdjęcia z okazji zabawy z dzieckiem zabawki które słałem dziecku:

Sylwia nie rozumiała jak bardzo krzywdzi dziecko, a jedyny raz w ciągu pierwszych trzech miesięcy jego życia kiedy pozwoliła na jego widzenie był jedynie kiedy przyjechałem pod pozorem odebrania rzeczy, gdzie udało się dziecko był 15 maja kiedy nosząc je z piwnicy do auta poprosiłem o szklankę wody dla mojego drugiego syna, który mi towarzyszył:


Umówiomny dzień 15 maja 2018 był dniem kiedy odebrałem część rzeczy, a zarazem był jedynym dniem kiedy fortelem udało się spędzić trochę czasu z synem, ponieważ Sylwia nie mogła odmówić dziecku szklanki wody, a w efekcie musiała zaprosić nas do siebie do domu.

Tak naprawdę dopiero kiedy Sylwia została poinformowana przez adwokat jak wielką krzywdę robi dziecku nadużywając władzy rodzicielskiej nad nim, Sylwia wpadła najpierw w czarną rozpacz, a potem dopiero poszła po rozum do głowy.

Dopiero niemal po 3 miesiącach 22 maja 2018 kiedy wraz z adwokat formułowały wniosek do sądu, dowiedziała się że wyrządziła dosyć zła dziecku i zmieniła zdanie co do pozwalania jemu na kontakt z ojcem.


Jeśli pomiędzy styczniem a majem zmieniła zdanie, to jest to dokładnie 3 miesiące okłamywania wszystkich znajomych i rodziny że kontakty z dzieckiem nie są ograniczane, podczas kiedy Sylwia kategorycznie dopuszczała jedynie sądowe ustalenie kontaktów z dzieckiem, wiedząc że sprawa zajmuje kilka miesięcy. Te kilka miesięcy według wszystkich opinii jest kluczowych tak dla ojca, jak i przede wszystkim dla dziecka. To w ciągu pierwszych miesięcy dziecko poznaje dotyk, głos, a ojciec może nawiązać prawidłową więź dzieckiem, co będzie miało kardynalne znaczenie w kolejnych latach rowoju dziecka.

Dopiero nagrana przez policję rozmowa pomiędzy Sylwią a jej adwokat pokazuje iż adwokat uświadomiła Sylwii w rozmowie telefonicznej co wyprawia, i z czym będzie musiała się zmierzyć w kolejnych latach w efekcie swojego postępowania. Kiedy po tej rozmowie Sylwia napisała mi „wcale nie zabraniałam Tobie kontaktów z dzieckiem” niestety była to zmiana zdania i refleksja, która nastąpiła zbyt późno aby cofnąć kluczowy czas którego nie da się już dziecku zwrócić.

Dopiero pod presją prawników w okolicach trzeciego miesiąca Sylwia dopiero zmieniła zdanie co do tego aby zabraniać kontaktów z dzieckiem do czasu wyznaczenia ich przez sąd. Jednak pomimo tego że adwokat wyjaśniła jej telefonicznie jak wielką krzywdę robi dziecku, to w każdym miesiącu Sylwia utrudnia kontakt z dzieckiem jak tylko mogła: raz umawiając spotkania, zaraz potem je odwołując. Każde spotkanie, które ma na celu widzenie z dzieckiem jest odwoływane lub wypada w terminie którego Sylwia nie jest w stanie zaakceptować.

Jeszcze w kwietniu Sylwia umawia wizytę:

… a zaraz potem odwołuje wizytę:

Jeszcze w maju Sylwia umawia wizytę:

… zaraz potem odwołuje wizytę:

Nawet we wniosku do sądu o ustalenie kontaktów Sylwia podniosła iż ojciec dziecka nie interesuje się jego widzeniem, a pominęła kompletnie fakt iż wielokrotnie nalegałem na to aby umożliwić dziecku ten kontakt, czego Sylwia mi odmawiała. Jest to oczywiście cyniczna gra ze strony matki, podyktowana chęcią zemsty na dziecku, które obwiniała za swój los „Franek jest przez Ciebie”, a jednocześnie chcąc odegrać się na ojcu za to że podjęła dwie fatalne decyzję w życiu: jedną o wejściu w związek w złym momencie, jak i wychodząc z tego związku w jeszcze gorszym momencie.

Nawet jeśli chodzi o dzień dziecka, nie miała skrupułów skłamać że wyjeżdża tak, aby uniemożliwić dziecku kontakt z ojcem w każdy dzień spośród zaproponowanych, oprócz czwartku.

Dalej 03 czerwca – bez odpowiedzi

Dalej 06 czerwca – bez odpowiedzi

Dalej 08 czerwca – bez odpowiedzi

Dalej 09 czerwca – bez odpowiedzi

Dalej 12 czerwca – bez odpowiedzi

Dalej 14 czerwca – bez odpowiedzi

Dalej 15 czerwca – bez odpowiedzi

Dalej 17 czerwca – bez odpowiedzi

Dalej 20 czerwca – bez odpowiedzi

(brak obrazka)

Sylwia oczywiście w życiu kieruje się zazdrością, więc nie mogła dopuścić do tego żeby ani w piątek, ani w sobotę, ani w niedzielę przyjechała Paulina żeby widzieć Franka, choć Paulinie oczywiście zależało. Z tego powodu Sylwia napisała, że w piątek wyjeżdża, Tymczasem jednak w piątek oczywiście nigdzie nie wyjechała. Kłamała o wyjeździe. Dzień dziecka spędziła w Gryfinie. Miała cały dzień aby widzieć się z dziadkami Franka, co z łatwością dziadkowie potwierdzą, bo tego dnia przyjechali oboje do Gryfina żeby widzieć się z Frankiem.

Tyle tylko że w czwartek 31 wszego ja miałem Staśka pod opieką i tego dnia zawiozłem go do lekarza żeby okazało się że był chory na ospę wietrzną, która jest bardzo groźna dla małego Franka. Czwartek zatem odwołany z powodu choroby. Niemniej jednak mogłem zobaczyć Franka w kolejnych dniach, jak pisałem (powyżej). Sylwia wiedząc że nie wyjeżdża nigdzie ani w dzień dziecka, a jednocześnie wiedząc że mam czas żeby widzieć się z dzieckiem w ten i kolejne dni – powinna poinformować mnie o zmianie swoich planów, tak aby umożliwić kontakt z dzieckiem.

Celem kłamstwa było uniknięcie spotkania dziecka z ojcem, ale również i zazdrość o nowy związek ojca z inną kobietą. Zazdrość Sylwii o inną kobietę i złość na samą siebie za decyzję o rozstaniu pcha Sylwię do kłamstwa. Człowiek który nie ma sobie nic do zarzucenia nie musi nikogo okłamywać w żadnej sprawie. Człowiek który nie ma do nikogo pretensji nie ma potrzeby wyżywać się na nikim, a tym bardziej swoim dziecku. Tak naprawdę kłamstwa powodują że oszukani nie są znajomi, ani ja nie powinienem się czuć oszukany. Na końcu kłamstw, o tym że ojciec to ojciec niby zadecydował o tym że nie widzi się z dzieckiem, kłamstw o wyjazdach matki które faktycznie nie miały miejsca, to przecież Franek jest jedynym naprawdę oszukanym. To dziecko przecież jest oszukane bo to ono traci najwięcej, choć przecież ma najmniej do powiedzenia.

W dniu, w którym zaręczyłem się z Pauliną, poznałem kobietę która na weselu rozpłakała się z powodu swojego pieciomiesiecznego dziecka, ktorego nie widziala dwanascie godzin. Szkoda w mojej psychice z powodu wielomiesięcznej rozłąki z synem oczywiście jest proporcjonalnie większa.

Mediacje Rodzinne, Katarzyna Klukowska (Gazeta Wyborcza, 2015-11-25): http://www.evernote.com/l/ABaNlzSSp_tA7qMfBa8sJ-HnfZQYlFARFQo/

3 Comments
  1. Potem kurwa jedna z drugą się dziwi czemu dziecko nerwowe moczy się po nocach, albo agresywne w szkole i nadal jedna z drugą nie połączy w głowie faktów i będzie zachodzić w głowę dlaczego tak się dzieje?

  2. Dzisiaj można karać matki za utrudnianie kontaktów ojcu, który ma pełnie praw rodzicielskich. Takie matrony powinny po prostu dostać po kieszeni za krzywdy dziecka żeby zrozumieć.

Comments are closed.