fbpx instagram

Wniosek o wyrównanie poziomu życiowego

Jedno zdjęcie to uzasadnienie całego wniosku o wyrównanie poziomu życiowego, jaki złożyła do sądu licząc na odwrócenie jej własnych decyzji sprzed lat, gdy zapewniała że niczego Frankowi nie zabraknie.

Nie dalej niż trzy lata temu przestrzegałem Sylwię że nie będzie potrafiła zapewnić Frankowi takiego poziomu życiowego, a ona upierała się że niepotrzebnie ją straszę, bo sobie poradzi świetnie. Ledwo trzy lata później Sylwia zmieniła zdanie przekonując że nie udało jej się tego poziomu dziecku zapewnić i że poziom ten powinien być wyrównany. Na takie wnioski jednak za późno.

Warto przypomnieć że to Sylwia sama wybrała organizować sobie poziom życiowy, opiekowanie się dzieckiem przez całą dobę, obsikaną klatkę schodową, a dla dziecka jednostronnie narzuciła brak zajęć sportowych, językowych, nauki umiejętności, których sama nigdy nie opanowała lub najzwyczajniej nie były dla niej dostępne. Magda podobnie, twierdzi że wybierała jedynie odejść i choć wyboru żałuje to nigdy nie wybierała ani dla siebie, ani dla dziecka żeby było drugie w kolejce, choć to właśnie przecież odchodząc dokładnie wybrała… Smutne że dorośli ludzie niczym dziecko chcą ciastko i wyciągają ręce nie myśląc nawet o tym w czym będą je trzymać.

Co więcej, tak Magda, jak i Sylwia sama obiecywała wszystkim, w tym sobie, a przede wszystkim dziecku, że będzie tak że niczego jemu nie zabraknie i że będzie jeszcze pełna rodzina, i pięknie, i wspaniale i że nigdy nie będzie trzeba nikogo prosić o wyrównanie poziomu życiowego. Składając te obietnice oczywiście miała na myśli wszystko to, co mogła przewidzieć. Nie mogła obiecać oczywiście, że odbierze dziecku również i wszystko to, czego sama nie miała: szanującą się rodzinę. Jeśli się nie wie jak to wygląda, na czym polega, to na pewno nikomu tego obiecać przecież nie można.

Mówiąc to, przykro przyznać, ale te wszystkie fałszywe obietnice o pomocy tak aby Sylwia nigdy nie została na lodzie z „wnioskiem o wyrównanie poziomu życiowego” Sylwii składali najbliżsi. Brat który potem nie mógł pomóc, bo starał się o kolejne dziecko, a także drugi który nie miał czasu bo już miał dwójkę dzieci. W końcu ciotka i wujek, którzy przecież mieli swoje życie i swoje lata więc nie zawsze mogli, a w końcu i ich przecież zabraknie. Obietnice Sylwii to po prostu pobożne życzenia innych osób, które po prostu się nie sprawdziły.

Jedynie doktryna błędu, jaką wyznawała Sylwia, pozwalała jej tkwić w tym bagnie latami, albowiem zakładała że ona sama nigdy nie może niczego żałować, nie musi za nic przepraszać, a już na pewno nie powinna sobie niczego tłumaczyć. Wniosek o wyrównanie dziecku tego czego nigdy nie dostanie z jej własnej decyzji, bo nikt nie będzie miał na to czasu nie tylko najpewniej pozostanie kompletnie bezskuteczny, ale w świetle założeń samej Sylwii nie mógł zostać przecież nigdy nawet na poważnie sformułowany. Pewnych rzeczy nie da się odkręcić, ani wyrównać nikomu, tak jak nie dało się ich odkręcić już dawno temu, kiedy do kwestii błędu Sylwii w jej imieniu przychodziły do mnie jej najlepsze koleżanki, własna bratowa.

Pomijając już że nie da się takiego wniosku przeprowadzić, to gdyby faktycznie miało dojść chociażby do skutecznego złożenia takiego wniosku na poważnie, najpierw Sylwia musiała by przyznać się do największej porażki całej tej operacji, tj. że własna decyzja zafundowała własnemu dziecku jakieś pogorszenie jego sytuacji materialnej względem tego jak powinna ta sytuacja wyglądać gdyby to matka nie podjęła decyzji o zabraniu dziecka do gorszych warunków. Jeśli Sylwia jednak nie potrafi tego przyznać, to nie ma mowy o wniosku o wyrównaniu jej czegokolwiek, ponieważ najzwyczajniej nie ma czego wyrównywać, jeśli matka nawet tego nie rozumie. Dla innych kobiet na przyszłość nauka jest jedynie taka żeby myśleć o tych sprawach póki jeszcze jest po co myśleć o warunkach jakie stworzy się dziecko. Żadna matka, ani żaden mężczyzna nie zastąpi ani ojca, ani co dopiero rodziny. Najczęściej nie zastąpi dziecku nawet warunków, jakie tworzy dziecku rodzina, bo dwoje może zawsze więcej, a jedynie rodzice będą mogli i chcieli tego zarazem.

W tym wszystkim już pomijam, że chcącemu nie dzieje się krzywda, a już na pewno nie temu kto jej doznał ponieważ chciał wyrządzić ją drugiemu.